skip to main |
skip to sidebar
Na wstępie chciałabym Was bardzo, bardzo mocno przeprosić za nie dodawanie postów, po prostu ostatnimi czasy miałam dosłownie urwanie głowy i trudne chwile. Brak czasu? owszem, jak i brak 'materiałów'. Chcę ciepłych swetrów i grubych szalików. Wirowania płatków, wirowania wśród płatków, wirowania. Kłucia w płucach. Zmarzniętych uszu. Imbiru. Chowania w rękawiczkach dłoni pragnących innych dłoni. Przyśniło mi się, że dotykałam śniegowych chmur. W piątek wróciłam z 3 dniowego pobytu w Warszawie i z tejże okazji mogę dodać kilka zdjęć, takich zwykłych a'la backstage. Było na prawdę w porządku, pomijając warunki w pokojach, ale to nic. ważne, że było jak dawniej, a może nawet lepiej, tak inaczej. żałuję tylko, że 'wszystko co dobre kiedyś się kończy' Chcę na dłużej miasta, gdzie wiosna spaliną oddycha albo innych miejsc, gdzie samotność jest oczywista bardziej niż tu, gdzie człowiek czuje się spełniony.


outfit Sylv:


Też macie takie wrażenie? że prawdziwą rzadkością jest spotkać dobrze ubranego chłopaka? w małych miastach to raczej norma. Mam nadzieję, że nikogo nie urażę tym zdjęciem, ze nikt nie pomyśli, że jestem żenującą parodią samej siebie, bo nie znam tego Pana, ale siedząc pod kolumną Zygmunta dostrzegłam kogoś ubranego idealnie, a do tego sprawiał wrażenie jakby pozował i ogólnie wszyscy potajemnie robili mu zdjęcia (jednak na żywo i tak wyglądał lepiej :-D) Elegancja przychodzi z wiekiem. Szkoda, że nie wszyscy dorastają.
Czasem żałuję, że głupio ufam ludziom. Jest mi dziś jakoś w ogóle żal samej siebie. I chciałabym tam z Nią siedzieć, z kubkiem herbaty karmelowej. Albo bez kubka. I bez herbaty. Tylko z Nią. Z tym autentyzmem zawieszonym między nami. Którego teraz mi wokół brak.Muszę, muszę! jutro albo w najbliższym czasie porozmawiać z Panią K, po prostu muszę. taak, chcieć nie znaczy móc, a mi wszystko jakoś tak przychodzi z wielkim trudem, ale dam radę! To straszliwie dziwne uczucie, kiedy w jednej sekundzie wznosisz się ku niebiosom(bynajmniej tak się czujesz) i na 200% wiesz, że dasz rade, wierzysz w siebie tak mocno, że aż chce się żyć! a w drugiej- niesamowite przygnębienie, niechęć, brak wiary w siebie, milion myśli na minutę i poddanie, całkowite, bez szans na powrót to wcześniejszego stanu. to chore, a może nie? ah, ah znowu zrobiło się jakoś smutno. Po kilkudniowym balansie na cienkiej linii melancholii. Nikt jej nie ugłaskał. Czasem czuję, że tą swoją samotność niosę na plecach. Ciąży. Próbuję ją w sobie oswajać. Żałuję, że nie da się siebie przytulić.
bluzka:sh;bokserka:soda;spodnie:new yorker;buty:plaza(nie pamiętam, w którym sklepie je kupiłam :o)



Siedzę i sobie coś popijam, nawet nie wiem co to jest, ale mnie ratuje. pozwala zapomnieć. przynajmniej chwilowo
Zdaje mi się, że zasadniczo uważałam, że jak będę normalnie żyła, wszystko jakoś samo się ułoży. Ale wygląda na to, że wcale się nie ułożyło. Niestety.To się nigdy nie zmieni. nigdy nie byłam ani całkiem szczęśliwa, ani całkiem nieszczęśliwa. nigdy nie byłam kimś całkiem. nigdy w pełni się nie zaakceptuje, tak jak nigdy nie będzie lepiej. cholera no! co mam zrobić żeby zaczęło mi coś, (cokolwiek) wychodzić?! poświęcam czas na coś, co jest względem każdego najważniejsze i co...? na marne. oczywiście. jak zwykle zresztą. Straciłam nadzieję na nadejście lepszego jutra, uśmierciłam ją. naczekałam się hohoho i jeszcze trochę. czekałam długo, bardzo długo. i nie mam ochoty już dłużej czekać na coś, co i tak u mnie nie zawita, bo po co ? Nie sztuka powiedzieć 'jestem' trzeba jeszcze być. a mnie potencjalnie nie ma.
Tak jak obiecałam. outfit- mod. Magda. wiem tylko tyle, że spódniczka pochodzi z new yorker'a, a naszyjnik to prezent od siostry


eat chocolate. drink wine. sleep naked 
Napisze coś, a napiszę! Wybaczcie, że kolejny post taki byle-jaki, ale niedawno byłam na Litwie i chciałabym dodać kilka zdjęć właśnie stamtąd. Nie mów że mam przed sobą całe życie i wszystko jeszcze przyjdzie i tak dalej. Nie ma ani jednego człowieka na świecie, który by w to naprawdę wierzył. Litwa sprostała moim oczekiwaniom, wbrew mojej zasadzie, która brzmi mniej więcej tak, że- nigdy nie jest dobrze, ku zaskoczeniu nie było tak źle! serio. było fajniutko, dużo dużo duuuużo zwiedzania, oglądania, chodzenia, zimna i tak dalej. na prawdę fajnie jest zobaczyć coś czego się jeszcze nie widziało i wcale nie paliło się do tego, by to zobaczyć. Wilno, Troki, tamtejsze okolice są wspaniałe, ciekawe przede wszystkim, o tak zdecydowanie. Rozrywka typu park wodny, szwedzki stół, bilard, kręgle czy mega centrum handlowe, w którym nieźle błądziłyśmy z przyjaciółką szukając wyjścia, co więcej nikt nie był w stanie odpowiedzieć nam na pytanie gdzie znajduje się owe wyjście nr.4 aaaawwwr ! a my próbowałyśmy swoich sił porozumiewając się z tamtejszą osobowością językiem angielskim czy tez rosyjskim, huhuh większość nawet mówiła po polsku. co ciekawe w autobusie z Syl. było chyba najlepiej ♡ ojtam no. wspomnienia są, a to najważniejsze. Jednak po raz kolejny mam wrażenie, że to tylko przelotny stan, jakże miły, ale chyba nie trwający zbyt długo, cóż już w prawdzie zapomniałam jak tam było, ale wiem, że całkiem nieźle. hej ho życie, szkoło! i już nic mnie nie cieszy. codziennie myślę o tych rzeczach, na które nie starcza mi odwagi hmmmhmhm...




Najgorszy jest początek. Po raz kolejny czuję, że tracę przyjaciół, po raz kolejny jestem bezsilna. odnoszę wrażenie, że zbliżając się ku dorosłości, tak na prawdę coraz mniej wiem, czy tak powinna zachowywać się 'prawie' dorosła osoba? no bo przecież za rok już taka będę, czy mam zmienić wizerunek? czuje się jak dziecko, jestem dzieckiem, ot tak mam stać się dorosła, wyrobić dowód osobisty i świecić pełnoletnością, a może ja wcale tego nie chcę. nie wiem. coś mi nie pasuje. sądzę, że te wszystkie lata nauki nic mi nie dały, nic nie wyniosłam ze szkoły, no może trochę z życia, dzięki metodzie prób i błędów, w końcu człowiek nauczy się najwięcej, ale co mi z tego? codziennie się zastanawiam jak powinna wyglądać osoba dorosła, jak powinna się zachować w danej sytuacji ? kiedyś myślałam inaczej, myślałam, że 18 lat to szmat czasu, teraz widzę, że to w sumie bez różnicy czy ktoś ma 16 czy 18 lat, jest takim samym gówniarzem. 2 lata różnicy, aaa jednak przepaść między 'dzieciństwem, a dojrzałością'. Coraz częściej także zastanawiam się nad sensem ( w każdym tego słowa znaczeniu), nad sensem wszystkiego- dosłownie. życia, śmierci, no tego całego bytu i niebytu. nad sensem wiary, nie wiem czy wierze w kogokolwiek (sens duchowy. materialny). ostatnio śmieszą mnie ludzie, no czyż nie są dziwni? człowiek. każdy jest inny, a wszyscy tacy sami. w ogóle przeraza mnie świat, wszystko dookoła jest dziwne, wszelakie zjawiska, to co się dzieje w różnych krajach i dlaczego tak się dzieje? dlaczego ktoś daje komuś szanse, nadzieje, a później je odbiera. ooo bajki. tandeta. dzieciom to się podoba, tak jak mi kiedyś, one myślą inaczej, z biegiem czasu wydaje się to tak zabawne, aż nieprawdopodobne jak nasz tok myślenia się zmienia i gusta się zmieniają a propos. a ksiądz jest księdzem, bo przecież ma sutannę, bo nosi 'sukienkę' i nazywa się świętym, choć za grosz nie ma w sobie Boga. no tak tak XXI wiek, wszystko jest możliwe, matko. osobiście nie wiem jak było kiedyś, ale mogę wnioskować z opowiadań, filmów, dokumentów. ciężkie było życie, ale miało dwie strony. chciałabym żyć w tamtych czasach, starych czasach, gdzie ludzie mimo problemów, mimo walki z samym sobą szanowali innych i to się liczyło, chciałabym być szanowana, tak prawdziwie. nie wiedzieć czym jest kłamstwo, ból, smutek i właśnie te problemy, aaaah.
póki co, funkcjonuję. to dobre słowo na obecny stan rzeczyzdjęcia trochę z wczoraj i nie wczoraj.

ohooo. no i stałam się posiadaczką 17-stego roku życia. szczerze? dziwne uczucie, co ja mówię... przedziwne! chociaż w sumie różnica nie jest odczuwalna, ale jednak tam w środku siedzi we mnie takie małe coś, w postaci zegarka i mówi, że za rok o tej porze będę już pełnoletnia, teraz chcę zatrzymać chwilę, to ostatni moment, nie chcę mieć 18 lat, przeraża mnie sama cyfra, choć wiem, że z dnia na dzień dziecko nie zmieni się w dorosłego osobnika, mimo wszystko jednak wolę ominąć ten wiek szerokim łukiem, ha! przecież to nie możliwe, chcieć nie znaczy móc... Podsumowując, były wzloty i upadki, było szczęście i nieszczęście, była siła, wiara i jej brak, było tak i nie. 17 lat, takie moje małe życie, mimo tego i owego pragnę by było troszeczkę lepsze, kilka rzeczy bym zmieniła, nie więcej... nie doceniałam tego przez dłuższy czas, teraz zaczynam rozumieć i nie zamierzam tracić 'ostatnich' lat, wspaniałych lat młodości na użalanie się nad sobą, mówię dość !
Serdecznie dziękuję dziewczynom za wczoraj, bardzo Was kocham, wszystkie, co do jednej ! nawet nie wiecie ile dla mnie znaczycie, jesteście wspaniałe. Dziękuję za życzenia, za gesty, za słowa, prezenty, za uśmiech, po prostu za wszystko! To były jedne z moich najlepszych urodzin, a wiecie dlaczego ? gdyż Wy w nich uczestniczyłyście, bo byłyście ze mną i dzięki wam poczułam się o niebo lepiej, mogę śmiało rzec, iż mam wspaniałe przyjaciółki ! :}
Herman's Hermits - No milk today
zdjęcia wykonała Aleksandra Zawadzka.
mod. ja

