sobota, 30 marca 2013

3,2,1 start!

Jejku...ROK. czyli tak dawno nie pisałam, tak okropnie dawno... nie wiem czy jeszcze pamiętam jak się to robi... Ostatnio wspominałam o jeździe, tymczasem zdałam (dość dawno) egzamin na prawo jazdy, a teraz szykuję się do maturrrki!  Nie wierzę, ten czas tak szybko ucieka. Było lato, jest...zima? Teoretycznie mamy wiosnę, a w praktyce wygląda to zupełne inaczej, śnieg za oknem, choinka na parapecie i...Wielka Sobota, cóż święta. Nie, nie Bożonarodzeniowe, a Wielkanocne. Psikuuus, co?
Uhhhhh. Mam mieszane uczucia, klikając w klawiaturę właśnie w tej chwili, tu, na moim starym, ale jakże kochanym blogu- czuję coś dziwnego. Wracają wspomnienia, masa wspomnień.  Dobra, koniec, postanowione! zaczynam od nowa! tzn. tak jakby...bo nie usunę starych postów, są dla mnie hmmmm swoistą pamiątką, mam do nich sentyment (głupie, co?). Nie będę owijała w bawełnę, nie napiszę dlaczego mnie nie było, dlaczego nie pisałam. Wiele się zmieniło, baaaaaaardzo wiele. Zamierzam zmienić swoje życie, a jednym, może nie najważniejszym, ale dość istotnym faktem, który będzie miał na to wpływ jest zamiar regularnego pisania na blogu! tak właśnie! Zabrakło mi tego straszliwie! cholernie się za Wami wszystkimi stęskniłam, zaniedbałam tyle spraw....dobra, nie będę się rozczulać! Zamierzam wszystko naprawić, czuję, że muszę, że chcę.
Mam w planach wyzdrowieć, bardzo tego pragnę, a prowadzenie bloga-pamiętnika na pewno mi w tym pomoże :) Mam dość tych okropnych, chorych myśli biegających po mojej głowie.
Zastanawiałam się czy nie założyć nowego bloga, całkiem anonimowego, ale póki co zostaję przy tym, o! Niczego się nie wstydzę...Zamierzam być z Wam szczera i będę.
Nie wiem, co mogę jeszcze powiedzieć. Ten post będzie raczej taki nijaki, typowo organizacyjny, za to kolejne mam zamiar baaaaardzo urozmaicić, aaa właśnie! jeśli macie jakieś pomysły to piszcie, o czym mogłabym tu nawijać? Ubrania...sama już nie wiem, wiersze, cytaty? co do tego, też nie jestem przekonana...hmhmhmhmsz coś się wymyśli! Na koniec trochę mnie z sierpnia.
Trzymajcie się cieplutko! Wesołych Świąt!
O.



sobota, 3 marca 2012

i'm emotionally unstable...

Miły dzień. mimo wstawania o 2.00 w nocy, po to aby kopnąć siostrę w tyłek (na powodzenie, rzecz jasna), a potem niemożność zaśnięcia... miły. Małe zakupki robią swoje, ihaaaa. i oczywiście pyszny obiadek u babci, aha, kochana moja. pewnie dzisiaj czeka mnie jazda do Suw. 500 razy, ale co tam...miło tak, wiosna za oknem, aż chce się żyć! (i pomyśleć, że ja to mówię...), szukam miejsc na zdjęcia, na konkurs, do którego zostałam praktycznie 'zmuszona' przez pewną panią (dodam, że jest to dośc nietypowy konkurs), ale to nic, to w sumie dobrze, czemu nie? a miałam się uczyć do angielskiego i fizyczki! wrrrr, jestem wściekła, przez głupia chorobę, mam straszne zaległości, matkoooo nie wiem jak to wszystko nadrobię, dobra sprężam się i do roboty koty! jeszcze tylko wypiję ukochana herbatkę, posłucham the xx i biorę się za siebie, a raczej za lekcje! (żeby mi tylko nic po drodze nie wypadło...) jutro przyjedzie L. oby nam się udało, liczę na Ciebie! :}
no nie mogę, tyle się dzieje, a ja siedzę jak w więzieniu i się kuruję, ale już dobrze, dobrze już, ufffff. ehhhh ten cholerny w-f, muszę nauczyć się czaczy i to porządnie! aaaaa i uwielbiam (na prawdę!!!) rozwiązywać testy na prawko w środku nocy, wtedy najlepiej mi wychodzą, hihi, to przecież tak wciąga <3
Jedyne co mi przeszkadza to myśl, a raczej taka śmieszna pewność, że słowa są niesamowicie puste, zwłaszcza te wypowiedziane z ust 'przyjaciółki', która dawno już przestała nią być. Po co mówić 'zawsze możesz na mnie liczyć' po co, no? skoro się tego nawet nie pamięta, mówi się z litości, a może raczej z przyzwyczajenia? to chore, bo jednak znajdą się takie osoby (w tym ja), które wezmą to na poważnie, taki był chyba cel, c'nie? no, a tu psikuuuuus, uprzedzanie na wstępie, że nie-mogę-ci-pomóc. (i co za różnica, czy to sprawa życia i śmierci?) niby proste, a jak boli.

na koniec zdjęcia z moją kochaną S.
nawet pamiętam datę, hihi! (24 sierpień), ohooo ile bym dała, żeby przyszedł już ten miesiąc... Tęsknie i oczekuje wakacji. I przyznam, że wciąż wierze i przyznam też, że jestem trochę głupia. Tyle wspomnień że człowiek nie może iść prosto.




Cher Lloyd - Want U Back ft. Astro

poniedziałek, 27 lutego 2012

18th birthday!

Trochę spóźniony post, ale mniejsza!

Dziwnie mi. Mam 18 lat i wcale nie jest mi do śmiechu z tego powodu, wręcz przeciwnie mam mieszane uczucia, naszło mnie na wspomnienia, niby miłe, ale nigdy nie dotknęły mnie z taką siłą, zabolało. Przypomina mi się wszystko, co miało miejsce w ciągu tych 18stu lat...to gdzie byłam, co robiłam, wszystkie przyjaźnie, te które trwają do dziś i te, które 'pogrzebałam', każda piosenka wywołuje łzy żałości, bo nie mogę do tego wrócić, czuję że nie zrobiłam wszystkiego co chciałam zrobić, że jestem za słaba, za głupia na dorosłość, nie przygotowałam się na to, po prostu... zawsze ta liczba kojarzyła mi się z odpowiedzialnością, z rozsądkiem, ambicjami, to nie ja, ja tego w ogóle nie mam, to straszne. a później co? 19, 20, studia, praca i co? nie chcę tak, nie chcę... nie mam siły, by o tym pisać, wiem, że to głupie, wiem. nie umiem tłumaczyć, a poza mną nikt tego nie zrozumie. Niby nic się nie zmienia, ale czuje w środku coś dziwnego, inaczej reaguje na pewne sprawy, bo wiem, że muszę być w stosunku do nich konsekwentna, ale robię to na przekór sobie, muszę udawać, to nie ja...
Ah, za to piątkowe przyjęcie urodzinowe, było cudowne, dziewczyny są takie wspaniałe...jednak są na tym świecie osoby, których charakter i styl bycia potrafi zdziałać więcej niż jakiekolwiek skarby świata, nie opiszę tego, ciesze się, bo wiem, że będę ten czas mile wspominać, ogólnie same superlatywy :} a! dostałam całą masę przepięknych prezentów, min.
książkę ' Sukces według Teen Vogue ' i szczerze mówiąc spodziewałam się czegoś innego, ale muszę ją jeszcze do końca obczaić, żeby powiedzieć coś konkretnego na jej temat :}
A propos czasu a raczej jego przemijania...zauważyłam, że za wieloma rzeczami tęsknie, że coraz więcej mi brakuje, o np. kiedyś byłam najlepszym 'psychologiem' i czasem miałam aż dość tego pisania pisania i pisania z ludźmi, ale cieszyło mnie to, że mogę komuś pomóc, eh teraz mi tego straszliwie brakuje, co się stało? to Wy się zmieniliście, czy ja? no i oczywiście dostaje już bzika, bo nie mogę robić zdjęć, tęsknie cholernie za noszeniem wszędzie aparatu i pstrykaniem głupich zdjęć, które później usuwałam albo i nie, bo po co, tęsknię za latem, za wakacjami, ale jednocześnie trochę się boje i ich nie chcę, dziwne co?
Nie wiem co będzie dalej, nie wiem jak to wszystko zniosę, jak sobie poradzę...ale teraz moim priorytetem jest prawko! i choć meczą mnie te 4 godzinne jazdy po Suwałkach, których swoją drogą przez to mam już dość, muszę dać radę, bo wiem, że nie będę żałować! Durnoty piszę... bez sensu, ale kto normalny ma wenę na posta o 2.00 w nocy? hej ho!


Kolejna porcja zdjęć, tym razem z Klaudią w roli głównej. (niestety, mój komputer nadal jest w stanie spoczynku :< )






I coś na ząb, tzn. 'na ucho' żeby się troszkę bardziej podołować:
Farben Lehre - Kwiaty
a tego słucham ostatnio na okrągło:
Cigarettes - Russian Red
Manchester - Lubię Twoje Włosy

Budka Suflera - Twoje Radio

czwartek, 2 lutego 2012

midnight city

Łiiiiiiiii,w ramach tego, że nie mam dzisiaj jazdy, postanowiłam dodać posta, będzie taki trochę nietypowy, bo umieszczę zdjęcia swojego autorstwa, ehhhh niestety mój komputer znowu szwankuje i nie mam już na nim ani odrobiny miejsca, więc muszę wstawić coś co jest na dysku i co nie wymaga pracy (a miałam w głowie fajnego posta! no nic, innym razem)
Ferie dobiegają końca, damn! nawet nie zdążyłam się nimi nacieszyć, przez te jazdy i lektorium, no ale...przecież nie można mieć wszystkiego, zresztą mimo tego lubię mijające dni,ah nawet połowinki były całkiem okej. choć przyznaje, że czegoś mi w tym wszystkim brakuje. jejuuu, kiedy w końcu wywołam te wszystkie klisze, leżą i się kurzą, wrrr. chyba nigdy nie uda mi się 'stworzyć' własnej ciemni, ciągle czegoś brakuje poza tym jestem spłukanaaaa, póki co. hmhmhmsz... ciągnie mnie bardziej w stronę fotografii analogowej, lomografii, gdyby tylko mi się to opłacało...zastanawiam się nad kupnem Diany, jest cudowna! dobra koniec gadania, boje się tego co będzie po feriach, jak ja sobie z tym wszystkim poradzę, już wiem, że na nic nie znajdę czasu, chyba będę musiała się dwoić i troić, przeraża mnie to...









więcej TU i TU
nie mogę przestać słuchać tej piosenki, jest genialna! M83-Midnight City

EDIT: Mój blożek ma już 2 lata! znowu przegapiłam owe urodziny (9 stycznia) :< wybaczysz mi blogasku?

wtorek, 27 grudnia 2011

cosmetics tag!

Heeeeeeeeeeeeeeeeeeej!
Znowu nie pisałam 1637382929 lat, przepraszam. Było to spowodowane w sumie przeróżnymi sprawami, ale już jestem i postaram się częściej tu bywać (tak w ramach noworocznych postanowień, hihi) i spróbuję wnieść tu trochę nowości, bo wieje nudą na tym blogu. Trochę się pozmieniało, jak zawsze...nie bardzo chciałam pisać, bo i nie było o czym, a jak już było to o tym jacy ludzie potrafią być fałszywi, dwulicowi, obłudni albo jaki to świat potrafi być niesprawiedliwy lub jak mi życie nie sprzyja, a tych tematów mam na prawdę dość, zostawię to dla siebie.

aaaaah święta, święta i po świętach... miałam zamiar dodać tego posta przed owymi świętami, jednak mi nie wyszło :< bardzo miło spędzony czas z bliskimi, miłe odwiedziny i niespodzianki, ogólnie wszystko miłe oprócz tego, że nie odczułam świątecznej magi, ah w ogóle nic nie odczułam, brakuje mi tego, chciałabym znów cieszyć się ze świąt jak głupia, gdyby tak cofnąć się w czasie o kilka lat...ah. nie lubię śniegu, ale święta bez śniegu to przesada, (haha chciałam napisać 'święta bez śniegu- to nie święta' może powinnam? bo w sumie na to wychodzi). Ogólnie życie się zmienia, nie potrafię określić czy na lepsze czy na gorsze, po prostu czuje, że czegoś mi brak, że inni żyją pełnia życia, robią coś, spełniają się, a ja? stoję w miejscu, niczego nie widzę. ale dobra, dość o mnie, bo znowu się tylko bezsensownie rozpisze, a w końcu kogo to obchodzi... :} ważne, że mimo wszystko święta się udały i to jest ważne :} a jak u Was, jak Wy spędziliście święta?

Dziś post nietypowy bo.... kosmetyczno-pielęgnacyjny! oczywiście jest to tylko część moich kosmetyków (większości jeszcze nie zdążyłam użyć, hihi), kiedyś postaram się zrobić taki post z kosmetykami, których używam na co dzień, bądź z moimi kosmetycznymi niezbędnikami., póki co, taka mieszanka. Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej, o którymś produkcie piszcie w komentarzach.


opis produktu i cena:
*Woda toaletowa Pur Desir Mimoza
*Woda toaletowa Pur Desir Piwonia
*Żel pod prysznic Orchidea z Madagaskaru
*Żel pod prysznic Zielona cytryna z Meksyku
*Dezodorant antyperspirant w kulce


szampon, balsam, odżywka do włosów:


*płyn do kąpieli chocolate & mint
* żel pod prysznic chocolate & mint

coś czego używam najczęściej ostatnimi czasy:


* Ziaja masło kakaowe krem cena: ok 13zł
*Ziaja bloker cena: ok 7-8zł
*Tisane balsam do ust cena: ok 10zł

pielęgnacja twarzy:



*Cetaphil EM Do mycia cena: ok 36zł
*ATOPRA MED krem hypoalergiczny cena: 31,95zł


podkłady:

eyelinery:

PS: Zaraz dodam opinie do powyższych kosmetyków.

wtorek, 4 października 2011

double shadow

Tak wiele się zmieniło od tamtej jesieni. Tak dawno mnie tu nie było... zabierałam się za pisanie posta, już kilka tygodni temu, jednak zawsze było coś 'ważniejszego' czyli jak się teraz okazuje nic, w bardziej nieokreślonym sposobie.
W sobotę wróciłam z kolejnych warsztatów, lubię je, nawet 4-ro godzinne realizowanie mitów mi w tym nie przeszkodzi, bo czuję się wtedy inaczej, lepiej, wewnętrzna cześć mnie odpoczywa, teraz to wiem.
Pozmieniało się u mnie, nie wiem czy na gorsze czy lepsze, w każdym razie na dziwne. Znowu nie potrafię określić swojego stanu, mam wrażenie, że nikt mnie nie rozumie, a tak bardzo chcę się wygadać, tak bardzo... porozmawiać innym językiem, bardziej szlachetnym. niemoc, bo wszystkiego nie-mogę tu opisać, a tak bym chciała. Tęsknię za tamtą Tobą, moje ciało krzyczy, pragnę Ci to przekazać na milion sposobów, ale nie daję rady, nie umiem, nie liczę się, wiem, nie udawaj, że jest inaczej, nie udawaj, bo i tak nie uwierzę... pozostaje mi tylko czekać, aż wrócisz... Ty-prawdziwa.
Prawdziwe przyjaźnie, okazały się potwornie kłamliwe, po co mówić prawdę, skoro nikt się o niej nie dowie, lepiej zmieniać temat za każdym razem? można też się odwrócić kompletnie i wracać, gdy jest się w potrzebie, bo ja wybaczę, zawsze wybaczam, bo nie potrafię się gniewać. takowe powroty....już mnie nie cieszą, są żałosne. Ludzie, których uważałam za najcudowniejszych na świecie zmieniają się, już nie są tacy cudowni, przechodzą na drugą stronę... ale coś robią, a ja stoję, stoję w miejscu i sama już nie wiem czy to aby na pewno właściwe, jestem tak cholernie pogubiona, już się nie odnajdę, tylko czekam jak ten dureń, na Bóg wie co... poczekam jeszcze troszeczkę. bo nie wiem , którą wybrać drogę... Doszłam do wniosku, że marzenia są beznadziejne, po co mam marzyc, skoro jestem tak beznadziejna i niewidoczna dla świata, ja marzę o Tobie, a w Twoich oczach nie istnieję. Ty nie odczujesz różnicy jak mnie nie będzie, prędzej zauważysz mrówkę niż mnie. ale spokojnie, to jest do przyjęcia, tak, przyzwyczajenie robi swoje, ja sobie daje radę i mam Cie w szanownej powabnej, jednak czasem niechcący natknę się na Twoje zdjęcie i to wszystko wraca, wszystko, ale to nie jest żadne uczucie, nieeee, nie, to zazdrość w najczystszej postaci, że Tobie się układa w życiu, a mi?...
Jestem na siebie niesamowicie zła, bo zaczęłam tyle wspaniałych rzeczy, które nie ujrzały światła dziennego, bo przejdzie mi chęć, bo rzekomo nie mam czasu, boboboboboobo. muszę z tym skończyć i doprowadzić do porządku, to co miało być piękne, a póki co jest nijakie.
Chce coś zrobić, żeby później powiedzieć ' to były czasy' ah! a jak teraz jest? to śmieszne, że coś na czym komuś zależy od dawien dawna i na co się czeka całe lata, o co się walczy, zjawia się, ale nie u tej osoby, która o tym marzyła, a u jej najbliższych, których to 'coś' w ogóle nie interesowało, to najgorsze co może być, zdrada pewnego rodzaju, ponieważ czuć że jest tak blisko, a nie móc nic poradzić, okropieństwo!
widocznie ludzie potrzebują jakiegoś pretekstu, aby móc się wzajemnie sobą zainteresować. Czasami nie chodzi o to, aby się zmieniło na lepsze. najczęściej chodzi o to, aby zmieniło się cokolwiek.
Przepraszam, za to całe zażalenie, miętolenie, bez ładu i składu, ale musiałam.


Outfit byle jaki, na prawdę, nie interesuje mnie w tej chwili to jak wyglądam, w sensie, nie mam czasu na przebieranie w ciuchach, ani chęci, ostatnimi czasy. źle ze mną...


czwartek, 18 sierpnia 2011

nothing ever changes in me

Nie mogę uwierzyć, że to już końcówka wakacji, przesypiane całe dnie to już prawie oksymoron. Sierpnia nie liczę, jest dla mnie taki monotonny (mimo, iż dzieje się na prawdę dużo) jednak myśli nie dają spokoju, dociera do mnie, że niedługo zacznie się powrót do szarej rzeczywistości, może nawet bardziej szarej niż dotychczas. trudno się pożegnać z czymś do czego tak łatwo się przyzwyczaja, ale 'wszystko co dobre szybko się kończy' to prawda, nie wiem gdzie zgubiły się poprzednie miesiące, mijają w mgnieniu oka.
Trochę czuję się jak opcja w wyborze: albo, albo. Wciąż czekam na odpowiedź, choć nie zadaję Ci pytania, może niepotrzebnie się łudzę, ale od początku mam nadzieję, że się odezwiesz, w końcu to była przyjaźń od zarania, można by rzec...


koszula-sh; szorty-DIY,vintage; szorty czerw.-new yorker; torba- primark











The Kooks - Nothing Ever Changes